Feuerwehr simulator.rar

Gatunek: symulacyjne Developer: Astragon Producent: Astragon Data premiery: 8 luty 2010 Wymagania systemowe: * Windows 2000/XP/Vista * Procesor Pentium 4 2,4 GHz lub odpowiednik * 1GB RAM (2000/XP), 2GB RAM (Vista) 1GB miejsca na dysku twardym kod jest w obrazie płyty folder-postmortem Feuerwehr Simulator 2010" zadowoli wszystkich tych, którzy stracili już nadzieję na naprawdę dobry symulator straży pożarnej. Producenci programu zaprosili bowiem do współpracy autentycznych strażaków, spędzili też kilka dni w jednostce i jeździli na akcję. Ludzi pewnie nie ratowali, ale zobaczyli, na czym polega ta ciężka praca, po czym przenieśli ją na ekran monitora. Zaczęli oczywiście od sprzętu. W programie pojawi się więc kilka różnych wozów strażackich, różniących się przede wszystkim możliwościami. Jedne posiadają rozkładane drabiny, za pomocą których można "podjechać" do okien na najwyższym piętrze całkiem pokaźnego budynku. Inne dysponują armatkami wodnymi, przystosowanymi do zalewania ognia olbrzymią ilością wody. Są też wozy do przewożenia sprzętu, od siekier po aparaty tlenowe. Wszystkie te gadżety znajdą się oczywiście w użyciu! Na potrzeby programu przygotowano kilkanaście zróżnicowanych misji, uszeregowanych od najprostszej do najtrudniejszej. Zabawa rozpocznie się więc od jakiegoś drobnego pożaru w stylu płonącego kontenera na śmieci. Potem ogień pojawi się w domku jednorodzinnym, na stacji paliw i w budynku mieszkalnym, w którym są dzieci (i trzeba je jakoś wydostać). Wybuch zwieńczy też wypadek samochodowy w długim i ciemnym tunelu oraz tragedię na kolei. Nie obejdzie się bez pożaru na statku stojącym w porcie i zagrożenia wynikającego ze zderzenia samochodu osobowego z ciężarówką przewożącą niebezpieczne chemikalia. Każda misja rozpoczyna się od przyjęcia meldunku i wyruszenia na trasę. Gracz może obserwować ją zza pojazdu, jak i z wnętrza kabiny kierowcy. Na ulicach panuje tłok, pojawiają się korki, lecz mimo to trzeba zasuwać. Po dojechaniu na miejsce rozpoczyna się druga część operacji - rozpoznanie problemu, a potem wkroczenie do akcji. Czasami wystarczy odnaleźć hydrant i włączyć "sikawki", jednak zdarza się, że z ognia trzeba wydostać kogoś żywego. Przydają się wówczas siekiery, jak maski tlenowe, a akcję obserwuje się zza pleców wybranego strażaka. Gra zmusza do pilnowania detali, co oznacza, że przed wyciągnięciem drabiny trzeba wysunąć odpowiednie podstawki stabilizujące samochód. W przeciwnym wypadku nieszczęście gotowe!